Tiramisu to mój ulubiony deser - przyjemnie słodki, ale i wyrazisty, delikatny, aczkolwiek okraszony nutką charakternego likieru, lekki, kremowy, elegancki i włoski...
Czy trzeba czegoś jeszcze? :) Och, myślę, że to zdecydowanie wystarczy, ale... podobno tiramisu pochodzi z mojej ukochanej Wenecji :) Co prawda teorii jest kilka i o miano stolicy tiramisu walczą też Siena i Turyn, jednak z uwagi na fakt, iż główny składnik tiramisu - mascarpone było wtedy używane w rejonie Wenecji, zupełnie niesubiektywnie wybieram tę opcje. Zgodnie z legendą weneccy dworzanie odkryli, iż tiramisu działa jak afrodyzjak. Druga odsłona legendy (ta mniej "grzeczna") głosi, iż w podweneckiej miejscowości Treviso serwowano go w restauracji "El Toula". Knajpa ta znajdowała się w pobliżu domu publicznego, której klienci wierzyli, że zjedzenie tiramisu doda im energii i postawi "na nogi" przed miłosnymi uciechami. ;) Także - afrodyzjak, czyżby kolejna zaleta? :)




